Wara od mojego brzucha!

Kiedy byłam gówniakiem, a któraś z kobiet, które znałam, była w ciąży, zawsze bardzo chciałam pogłaskać ją po brzuchu. Było to dla mnie niczym powiedzenie „cześć maluszku” dziecku, siedzącemu w jej wnętrzu. Później byłam starsza, w ciąży była moja siostra, a ja za jej zgodą, a w pierwszej ciąży nawet namową, przykładałam do brzucha dłoń albo ucho i czekałam na ruchy. Raz mnie Młoda w ucho kopnęła i nawet bolało, ale co tam. Od kilku lat, gdy widzę kobietę w ciąży, nie mam odruchu wyciągania ręki. I byłoby miło, gdyby nikt go nie miał.  Czytaj dalej

Rodzinne pogaduszki przy rosole

Każda, każda, KAŻDA z nas, która jest lub ma zostać matką, ma swoją listę pytań, które kocha. Znaczy to nie jest jej lista, nigdy nie była. Prawdopodobnie zadawała któreś z pytań z tejże listy jakiejś innej brzemiennej kobiecie, ale obecnie, gdy sama je słyszy, bije się w pierś, żeby pytającego nie bić po głowie. Bo to inni pytają. Pyta matka, siostra i teściowa. Pyta ciocia od wujka od szwagra bratowej dziadka wnuka syna, którą widzisz raz na rok. Pyta chłopak kuzynki męża, którego widzisz pierwszy raz w życiu. Pyta pani na kasie w biedronce, pani z warzywniaka i pani z kwiaciarni. Sąsiadka też by pytała, ale wyjątkowo ma czasem tak dobry słuch, że wystarczy tylko, że do ściany przytknie szklankę, a do szklanki ucho i już pytać nie musi.  Czytaj dalej

To na pewno będzie…

Boszzz, ile ja już się nasłuchałam tego, co to będzie, to Wy ludu złoty pojęcia nie macie. Znaczy, oczywiście, najpierw jest pytanie „A znacie już płeć?”. Gdzieś tak od 8 tygodnia ciąży. Pytał prawie każdy, nawet tegoroczne matki. Mówiliśmy więc, że nie, że jeszcze za wcześnie. Po tym pytało więc drugie standardowe pytanie: „A co chcecie?”. Tak więc Mężu od razu mówił, że on chciał syna, zrobił syna i syn będzie, zaś ja mówiłam, że chciałabym córkę, ale najważniejsze żeby było zdrowe. A jak będzie zdrowe, to i owcą może się urodzić. I wtedy się zaczyna…  Czytaj dalej

Nowe życie

Halo, halo, jest tu ktoś? Jestem pewna, że nie ma nikogo. Komu chciałoby się czekać pół roku na jakiś życia znak. Tak, nie było mnie tu pół roku. Blog zaśniedział, zardzewiał, zakurzył się. Trzeba tu posprzątać i przewietrzyć. Tak, trzeba, bo mam zamiar znowu tu być. Nie powiem Wam, czy na zawsze czy na chwilę, ale muszę tu być właśnie teraz. Potrzebuję tego jak powietrza. Nie wiem jak długo będę pisać, jak często, czy będę wszędzie czy nie będzie mnie nigdzie. Ale dzieją się rzeczy, wielkie rzeczy, o których muszę pisać. Czytaj dalej

Ludzie się nie zmieniają?

Gdzieś, kiedyś, ale raczej dawno temu, przeczytałam „Ludzie się nie zmieniają. Pokazują tylko swoje drugie oblicze”. Przez bardzo długi czas w to wierzyłam, po tym, jak długi czas to analizowałam. Ta myśl miała dla mnie głęboki sens. Do czasu, aż uświadomiłam sobie, że to bzdura, a ludzie się zmieniają. Czytaj dalej